Pogoda przygnębiająca ale już więcej jaśniejszego półmroku (bo jakoś nie mogę napisać, że wcześniej robi się jasno...) mamy z każdym dniem. Zagraliśmy "roboczy" koncert w Eszewerii w ramach oporu przeciw famie, że gramy już tylko na wielkich scenach!? Pojawiają się różne propozycje i czasem znikają jakby rozpłynęły się w powietrzu. Z "ciekawszych" zjawisk tego rodzaju to zaproszenie na Nordic Night do Nowego Targu z naszymi fotografiami z tundry i targu w Jokkmokk, muzyką i nagraniami terenowymi... a po kilku dniach odwołanie wszystkiego z powodu zgłoszenia się : " drużyny hordy i młota" czyli krajowych Vikingów - przebierańców. Mam nadzieje, że nowotarska społeczność da odpór i nie da się wlec w łańcuchach przez hordy i młoty. I tak wizualizowana już podróż do Nowego Targu rozwiała się w szarej mgle...Ale dreszczyk emocji był bezcenny!
Po rozwianiu się jednych projektów zaraz pojawiają się inne: bardzo dla mnie interesujące zaproszenie do wykładu i pokazu etnobotanicznego na UJ (w ramach Dni Kultury Indyjskiej) pt. Święte rośliny Indii. Już cieszę się na takie zadanie bo materiałów mam sporo i dotąd jakoś nikogo nie interesowały. To kolejna okazja do opracowania cząstki mojego planowanego skryptu nt. etnobotaniki.
Trochę układam zaległe tematy i dokonuje radykalnych cięć w projektach i kontaktach. Są ludzie, którzy nie potrafią współpracować ale bardzo skutecznie potrafią wykorzystywać cudze pomysły i idee. Takich gagatków skreślam z mojej listy kontaktów bo niczego się nie uczą i świecą jedynie światłem odbitym.
Z blogowych remanentów muszę wspomnieć informację na temat hymnu leśnego. Ten bogato zaaranżowany utwór jest skrzyżowaniem Bogurodzicy i Międzynarodówki. Split ów, który na zdrowy rozum jest dość groteskowy, udaje się u nas skrajnej prawicy i lewicy doskonale w wielu dziedzinach. Groteskowe jest też, że o hymnie napisał mi Anonim w komentarzu pod moim entuzjastycznym opisem koncertu Kena Zuckermana (sarod), Dominique'a Vellarda, Keyvana Chemirani (wpis ZUCKERMAN) w krakowskiej Filharmonii?!!!. Do dzisiaj czuję się lekko ogłuszony tym "komentarzem" do moich wysiłków recenzenckich.
Wszystkie te zjawiska skłaniają mnie ku zadumie i przyjemnym dryfowaniu w stronę idei slowlife. www.slowlife.se
W dryfowaniu pomaga słodki owoc pomelo - wielki cytrus o słodkim smaku i soczystym miąższu... chyba, że godzi to w Polskę i Polskość reprezentowaną przez jabłka o smaku starej ligniny?
Na fotografii z targu w Jokkmokk pokazuję ewentualny cel wspomnianego dryfu... przytulna kata / lavvo w czystej krainie.
0 comments:
Post a Comment