UNIESIENIE ZBIOROWE


Jonas Mekas: "czasem człowiek wydobywa przypadkiem dźwięk, nutę - i wprawia cały świat w niezwykle subtelne drżenie" ! W innym miejscu swego dziennika (Jonas Mekas "Nie miałem dokąd iść", Wyd. Pogranicze, Sejny 2007) mówi: "to co dobre, nie zdarza się dlaczegoś albo po coś, po prostu zdarza się, tak jak spada przedmiot, kiedy się go upuści". Kiedy czytałem ten dziennik pierwszy raz, miałem problem z zapiskami Mekasa, w których był niezwykle dumny z tego, że pasł krowy i wywodził się ze wsi. Po wylądowaniu w Nowym Jorku nie szukał jednak usilnie taniego autobusu do Texasu aby tam kontynuować młodzieńcze pasje... tylko kupił kamerę i kręcił filmy. Po kolejnej lekturze było już lepiej, zrozumiałem, że dziennik to zapis zmiany, ewolucji i tego, że najwidoczniej jednocześnie; jesteśmy i nie jesteśmy tymi samymi osobami dzisiaj i 30 lat temu?!
Jonas Mekas ciekawie opisuje też litewski panteizm i to, że: " jeśli chodzi o słodkiego Jezusa, to nie za bardzo przyjął się on na Litwie" i " w wielu dokumentach watykańskich, często pochodzących aż (albo tylko) z drugiej połowy dziewiętnastego wieku, biskupi uskarżają się na nieokiełznany "poganizm" Litwy". Ten cudzysłów przy słowie poganizm to ważna rzecz, bo " Litwini byli panteistami. Ich bogami były drzewa,słońce, księżyc, ziemia".
Dzisiaj przez godzinę byłem w Nowym Sączu i wpadły mi w oko wielkie afisze zawiadamiające o tym, że odbędzie się: "Koncert dla Pokoju, Prawa i Sprawiedliwości"... prawdziwie słuszny tytuł i jaka finezja w przedwyborczym czasie. Koronkowa robota! Właściwie to trudno będzie grać koncerty pod innymi, błahymi tytułami! No może jeszcze ewentualnie: Abyśmy zdrowi byli! albo: Nasi górą! Można się też nazwać słusznie, np. jest już: Tarnowska Orkiestra Miłosierdzia Bożego. I jak takiej Orkiestrze odmówić występu. Ja bym nie mógł.
W ramach 22. Dni Muzyki Kompozytorów Krakowskich oprócz Mszy Świętej Inauguracyjnej odbyła się też: "pielgrzymka do domu rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach" oraz: "zwiedzanie Dworu ziemiańskiego w Stryszowie"... Czy jeszcze ktoś zajmuje się - ot tak po prostu - muzyką?
Zapewne nie, gdyż nie chodzi w tych akcjach wcale (lub prawie wcale) o muzykę ale o coś, co nazywa się "uniesieniem zbiorowym". Durkheim stwierdza, że: " w środowiskach społecznych skłonnych do ekscytacji oraz z owej ekscytacji zrodziła się idea religii" (E.Durkheim w Elementarne formy życia religijnego). Ten sam autor stwierdza, że: " zbiorowe uniesienie jest silnym przeżyciem emocjonalnym wygenerowanym w jednostkach przez zbiorowość". Takie zbiorowe uniesienia można w różnym celu wygenerować wprost (co jest jeszcze dość trudne mimo postępów mediów) albo zręcznie manipulując faktami i nastrojami. Pytanie jest tylko po co? lub jak w każdym dochodzeniu - dla czyjej korzyści? Zbiorowe uniesienie działa tylko jakiś czas i po opadnięciu fali należy wygenerować nowe. Żyjemy w cyklu od uniesienia do uniesienia.I może nie byłoby to takie złe ale ta budyniowata, oblepiająca i prostacka monotonia Wielkich Manipulatorów jest już wyświechtana i trudna do zniesienia. Może sami sobie zafundujemy jakieś "uniesienie zbiorowe", to nie jest aż takie trudne a satysfakcja gwarantowana i te finezyjne inżynierie społeczne lekko buksują. I dobrze, że tylko lekko bo należy je utrzymywać przy życiu. Bo nic nie dostarcza tyle satysfakcji z zabawy co guerrilla w sferze kultury...
Kasia we Wrocławiu poszła na całość i zmierzyła się z huculską trembitą o długości 305 cm. Wielu fotografików próbowało ale nielicznym się udało... Szacunek!

0 comments:

Post a Comment

ban nha mat pho ha noi bán nhà mặt phố hà nội