WARHOL's BABY-CARRIAGE

0 comments

Ostatnie stany pogodowe działały na mnie trochę spowalniająco. Burze, deszcze od samego rana i to słabe światło, jakby już słońce wysiadało... Ale pomogły mi relacje tv z festiwalu TOP trendy. Człowiek wie już po kilku minutach takiej relacji, co spływa budyniem od czubka głowy po duże paluchy u nóg. Moja faworytka Patrycja M. po fantastycznym show (prawie) u boku Kravitza wyznacza nowe horyzonty muzyki rozrywkowej...i idzie jak burza ! Pewnie szykuje się duecik z Muńkiem i może nawet p. Krawczykiem? Topowe jest też (niezmiennie od czasów przedwojennych) kantatowe, bogoojczyźniane zawodzenie w modyfikacji p. Rubika i knajackie bełkoty niejakiego Czesława (który) Śpiewa. W dzieciństwie oglądałem serial pt. "Koń, który mówi" i jakoś mi się to zawsze przypomina kiedy usłyszę, że ten sympatyczny uchodźca ze Szwecji (chyba?) czyli p. Czesław - śpiewa. Gość pewnie usłyszał, że u nas każdy, kto przyjedzie z Zachodu robi szybko "wielką" karierę i co się dziwić , że śpiewa bez opamiętania. Zawsze to zdrowsze niż zbieranie pomidorów we Włoszech pod czujnym okiem uzbrojonych strażników. Ma gość łeb!
W rozrywce (mylonej w Budyniowie - z muzyką) Top jest więc ustalony i człowiek wie co robić ! To dodaje energii i wytycza drogę. Top to szczyt... ale może to być też czubek !? Fajnie mi się te skojarzenia rozwijają ... ale jednak się powstrzymam od swobodnego strumienia świadomości...
W tym kontekście zaskoczyło mnie, że jednak nasze tv odnotowały śmierć takiego zapomnianego, marnego piosenkarza - Michaela Jacksona. Wiadomo, że gość by się już na polskie TOP trendy nie załapał. No chyba, żeby przyjechał i poprosił kogo trzeba... Najpierw usłyszeliśmy w tv, że Jackson Five nie zrobiło kariery i dopiero Michaelowi się trochę udało... No jasne, tak znani jak Małe ww to nie byli ale jednak bym polemizował. Potem w TVN24 ukazali się naszym zdumionym oczom mędrcy budyniowego szołbiznesu : p. Robert Kozyra, p. Marcin Prokop i p. Roman Rogowiecki... Ten ostatni wyszedł na niepoprawnego marzyciela i naiwniaka, który widział w Jacksonie świetnego artystę... i nawet w śpiewaniu o Ziemii nie wyczuł pokerowego zagrania "na ekologię". Za to u nas, w słynej piosence, której videoclip sponsorował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, w którym elementem sponsorowanym był fakt, że Anita Lipnicka "widziała morła cień" była szlachetność i świetny zabieg dydaktyczny. I warto takie właśnie sprawy sponsorować, bo nikt inny MORŁA nie widział ! Panowie Kozyra i Prokop celnie wypunktowali błędy Króla Popu (no bo nie TOP trendów przecież) i bardzo na czasie (w tym momencie odbywała się sekcja zwłok MJ) naśmiewali się ze sprzedaży płyty artysty w śladowym, 5-milionowym nakładzie. Ale nie porównywali tego nakładu ze sprzedażą naszych gigantów ale z .... nakładem 20-milionowym, który sprzedał wcześniej także Michael... Tak sobie na palcach policzyłem : 20 mln plus 5 mln plus..... itd. - to faktycznie jakaś załamka z tą sprzedażą i aż strach pomyśleć ile Ci panowie sprzedali płyt (na czarno ? bo jakoś mało się słyszało?) skoro te kilka milionów ich śmieszą ? Giganci polskiego molocha muzyki rozrywkowej ! Gratulacje wyczucia i budyniowej logiki. Na koniec oświadczyli, że planowane koncerty Michaela Jacksona w Londynie byłyby nieudane ! Dali czadu -tylko smarkać budyniem pozostaje ze śmiechu. Myślałem, że może fakt iż w clipie utworu pt. "Man in the Mirror" Michael pokazał dwa razy Lecha Wałęsę (z czasów... i w czasach, gdy nie mogli go atakować wszyscy kurduple z wyższej półki i Włoszczowej) będzie jakąś okolicznością łagodzącą... ale nie i basta.
Pewnie trudno mnie posądzić o ciągłe słuchanie Michaela Jacksona i bycie Jego bezkrytycznym fanem ale nawet ja poproszę pokornie : trochę więcej dobrego wychowania i mniej arogancji Panowie !
A my biedne robaczki bez szans na Top trendy... przebieramy nóżkami i ustawiamy worki z piaskiem aby powstrzymać napierającą falę budyniu. Pani Phd A. jest właśnie w drodze do Amsterdamu i pewnie znowu odwali robotę za tych co zrelaksowani na KRUSie srają w gumno, za tych co się im uczyć nie chciało, za tych co się im robić nic nie chce... i za tych co z tej niesprawiedliwości , że jednym się chce a im się nie bardzo chce, biją Żyda / geja / hipisa / innego ... czyli za Budyniaków. Już kiedyś to przerabialiśmy w Amsterdamie i to w jednym ze słynniejszych klubów : Paradiso. Tam myśleli, że jak z Polski zespół przyjechał to musi grać jakieś folkorocki i punkowe odmiany dumek.... a tu masz babo placek ! I nie spiliśmy się ze strachu przed koncertem... nie mieliśmy też na ustach piór ze zjedzonego łabędzia tylko piasek na sandałach ze sztucznych wydm ich rezerwatu przyrody w budowie...
Pracujemy pełną parą nad naszym projektem Wózek Warhola.... nie robimy tego na TOP trendy ale mamy niezły ubaw i poczucie, że dajemy radę! Premiera na Festiwalu KARPATY OFFER w sierpniu. Ale o tym za kilka dni, bo mocujemy się z ostatecznym programem.
Po ostatnim koncercie w Eszewerii dodaliśmy (gratis) sadzonki bazylii drobnolistnej do naszych wydawnictw Flagi Świata. Ot, taka fanaberia...i nasza mała guerilla gardening.

Puk ! Puk! Puk!

0 comments

Kiedy emocjonowaliśmy się Wiankami (a raczej ich stłamszeniem) , do wpisu pt. Fasady Medialne przyszedł "koments". Kiedy go przeczytałem, miałem wrażenie usłyszenia takiego głośnego : puk ! puk! puk! Coś jak : halo, halo tu Ziemia !
Wpis brzmi tak : Freedom for Besarabia (Moldova) !
Przed oczyma stanął mi nasz wyjazd na festiwal do Kiszyniowa i wszystko co tam widzieliśmy, także to co lepiej było nie zauważać... Od kilku dni obserwujemy na CNN i BBC (no, bo raczej na TVN się nie da nic na bieżąco obserwować - stacja zasypia od przejedzenia sukcesem?) co wyprawia się z opozycją i studentami w Iranie. W Tybecie cały czas źle i tylko raz jest zainteresowanie mediów, innym razem nie. Więc może takie wykwity jak ostatnie dzieło KBF to jest już arogancja ? Może już zaczynamy popadać w ten mentalny stupor stabilnych (wszystkim się tak zdaje, do czasu...) społeczeństw zamożniejszej części świata? Nie bardzo mnie obchodzi Budyniów i zastanawiam się właściwie nad sobą i tym co powinniśmy robić? Organizowanie kolejnego koncertu pt. Wolny Tybet uważam za naiwną intelektualną masturbację o dwuznacznych celach, chociaż przecież od tego się nie ślepnie ... Potrzebujemy czegoś mądrzejszego, czegoś bardziej praktycznego dla tych udręczonych ludzi. Takiego PUK! PUK! PUK! po którym ktoś nie będzie przez dwa dni głodny albo będzie mógł sobie kupić zeszyt do szkoły ? Czegoś naprawdę fizycznie wykonanego, nie rezolucji i koncertu, chyba, że coś z niego konkretnego wynika. Nie wiem.
Na focie liść świętego drzewa Pipal (Ficus religiosa) z wyprawy Alicji M.

WIANKI W KRAKOWIE

0 comments

Wczoraj wieczorem przez kilka chwil przyglądaliśmy się jak Krakowskie Biuro Festiwalowe strzela sobie (niestety raczej miastu i nam) samobója ! Kuriozalny desant z Warszawy w postaci beznadziejnego i wypranego z energii Wawamuffin i Patrycji M., niemy Gawliński, opóźnienia, awarie i bezsensowne gadanie facetów, którzy stosowali inżynierię społeczną na poziomie obozu pracy - to koniec wielkich imprez KBF. Ja wiem, że za tydzień w TVN oglądniemy zgrabną promocję dziwacznie dobranych wykonawców z naciskiem na ... Patrycję ale te kilkadziesiąt tysięcy ludzi (bo z pewnością nie sto tysięcy !) widziało coś całkiem innego. I nie było tak, że deszcz wszystko zepsuł, to niebo płakało na widok takich Wianków. W budach obok smoka można było kupić miecze i świecące rogi, peruki i inne chińskie specjały ale wianków ani śladu. Kilka dziewczyn uparcie paradowało w pięknych wiankach na głowie ale na tle teatrzyku kukiełkowego pt. Lenny K. z zespołem, wyglądały jakby pomyliły imprezę. A to KBF pomyliło imprezę i to za - jak plotka niesie - 2 miliony złotych. Chyba tej ekipie rozum odjęło...

FASADY MEDIALNE

0 comments

Festiwal Art Boom trwa ! Tym razem wysłuchaliśmy wykładu dr Christy Sommerer z Linzu. Głównym tematem były : fasady medialne ale zaciekawiły mnie też "organiczne" przejawy interface culture. Pokazane podczas wykładu prace z grubsza oscylowały wokół tworzenia i ingerowania w "życie" stworzonych form za pomocą dotyku, wymiany energii (elektryczność!!!) i zaawansowanych technologii dotykowych ( a nawet poruszających się!) ekranów / interfejsów. Obok niejasności definicji i zbitki zaawansowanych technologii z brakiem istotniejszych treści jakie miałyby w ten sposób być przekazywane, mój niepokój wzbudziło wirtualne hodowanie form nawiązujących wprost do żywych organizmów. Tworzenie tych form jest łatwe i zawsze "zabawne", a ich skasowanie, pozbawienie energii i porzucenie to kwestia chwili. Decyzja tworzenia i niszczenia nie jest obarczona odpowiedzialnością i co więcej, twórcy sugerują, że im więcej tworzymy/zabijamy tym nasza kreatywność większa. Pojawia się więc wątpliwość co do skutków jakie przyniesie wychowanie taką zabawą. Już widzę te "roślinki," "kotki " i "pieski " - skasowane w trzy minuty po ich zakupie.... Oczywiście to nie technologia jest odpowiedzialna za taką możliwą konsekwencję jej bezmyślnego stosowania ale artyści i uczestnicy kultury interfejsu powinni być bardzo czujni. Tyle, że chyba nie są...
Fasady medialne to naprawdę fascynujący temat i jednocześnie budzący wiele wątpliwości. Czy duży telewizor (ekran) powieszony na ścianie budynku to jest już fasada medialna? Wydaje się, że nie ale spora ilość realizacji właściwie bazuje na takim efekcie. Moja inżynierska (w malutkiej części... ale jednak?) dusza podpowiada, że o fasadzie medialnej można mówić tylko w przypadku gdy medialność jest jedynie jedną z funkcji realnej konstrukcji nazywanej fasadą. Zawieszenie czegoś na fasadzie pozostanie zawsze dosztukowaniem i ozdobą/zeszpeceniem. Dlatego najbardziej przekonują mnie fasady, które są aktywnymi (ruchomymi, świecącymi, dźwiękowymi) "prawdziwymi" fasadami w sensie konstrukcyjnym o dodatkowych funkcjach. Fasady reagujące na słońce, fasady emitujące energię magazynowaną w dzień, fasady pokazujące stan zanieczyszczenia środowiska lub różne wskaźniki dotyczące wnętrza budynku itd. itd. Fasady i dachy wysokościowców w Azjatyckich mega-miastach, próbuje się wykorzystać jako źródło energii i obszar do produkcji roślinnej. Ta idea jest już praktykowana od lat i zabrakło mi tego tematu w wystąpieniu pani doktor. Możliwe, że w Austrii nie myśli się już o jedzeniu ... Znowu zmierzam w stronę istotniejszych powodów tworzenia nowych technologii . W innym przypadku pozostaną funkcje reklamowe i polityczne jako jedyne zastosowania nowych możliwości operowania obrazem. Podczas dyskusji pojawiła się część tych wątpliwości ale umknęła sprawa, któa mnie niepokoi najbardziej. Chodzi mi o łatwość sprawowania władzy przy tego typu "technologicznej" sztuce. Można odnieść wrażenie, że to sama Władza szuka nowych form sztuki , które będą miały wbudowany system kontroli niejako organicznie. Bo system weryfikacji, dopuszczania określonych treści i form do prezentowania na miejskich fasadach, nie będzie dyskutowany zbyt mocno i wydaje się oczywisty... więc : cała władza w/przez ręce kuratorów ? Nie chciałbym mieć w przyszłości takiego wyboru : JP2 albo biustonosze i nowe samochody albo zaangażowana twórczość artysty pana Simona, udręczonego "komuną" jeszcze na długo przed poczęciem. No i nie mam złudzeń, że kuratorzy byliby tylko zbrojną ręką władzy albo - jak to za owej "komuny" się mówiło ; "członkiem z ramienia" . Byliby oczywiście kuratorzy "dobrzy" do wynajęcia bez zbędnych słów i "źli" (niszowi i nie znający się na sztuce ) czyli ci dociekliwi.
Co do samej idei fasad dziwi mnie bardzo, że kolportuje się przekonanie iż są to jakieś nowatorskie idee. Gdyby pani dr Christa Sommerer była za młodu hipiską, to by zobaczyła fasady medialne np. w Indiach. Są tam świątynie hinduistyczne, których fasady składają się z trójwymiarowych form, opowiadają one tysiące historii przybyłym tam ludziom, zmieniają swe zabarwienie i dzięki grze świateł - także kształty... więc są także ruchome. Tak samo "ruchome" jak układ tysięcy diod... W Taj Mahal i innych świątyniach Indii , fasady i posadzki wykonywano z materiałów, które pochłaniają ciepło, w specyficzny sposób odbijają światło i "oddychają" wraz z mieszkańcami.... a fasady gliniane.... ej boj ! Austria nie jest jednak kolebką ludzkości !
Część ludzi od sztuki "ultraaktualnej " zachowuje się tak jakby naprawdę wierzyła, że świat zaczął się w dniu kiedy skończyli studia lub obronili doktorat.
Po wykładzie siedzieliśmy chwilę na Rynku, pasąc się słodkościami i dziewczyny gadały z panią Christą o zawiłościach życia akademickiego, a ja przepytałem Martę R. "na okoliczność" akcji Wodnik. Zatopienie dziada ( w postaci betonowej postaci biskupa?) u ujścia Wilgi do Wisły jest ciagle dla mnie hitem tegorocznego Art Boom'u - mimo/a może też trochę dlatego, że mało kto widział sam akt zatapiania. Zatopiony dziad ma obrastać glonami i tzw. osadami dennymi, które nazywane są przez ignorantów : mułem. I wszystko jest super bo sprawa jest w toku, rozwojowa i "w procesie" i tylko zastanawia mnie jaki to ma związek z MPP : Miejską Przestrzenią Publiczną ? Rozumiem, że gdyby dziada zatopić w Dunajcu pod Krościenkiem, to by nie było tak fajowo i medialnie - bo daleko od MPP ? Ale właściwie dlaczego nie medialnie ? i nie fajowo? No właśnie...
Mamy grać podczas Jarmarku Mogilskiego 4 lipca i szkoląc się odkryliśmy, że będzie to "okoliczność" neopogańska, chyba?! Dla mnie o.k. bo nie wszystko musi się odnosić do naszej historii najnowszej... ale załamałem się nieco, kiedy okazało się, że dla Gniazda interesująca jest twórczość VooVoo ... to tak jakby Jezuici szerzyli zwyczaje starosłowiańskie.
Zamieniono mi także w anonsie prasowym określenie : etnobotanika na ... zielarstwo. To tak stylowo brzmi... ?! Oj Budyniowo, Budyniowo...
Na focie : mamy oko na całość!

Lenny Kravitz vs Wianki ?

0 comments

Jutro wieczorem Lenny Kravitz zagra koncert pod Wawelem. To miło z Jego strony ale też, nie zapominajmy, że taką ma pracę. I pewnie wybrałbym się na chwilę ale ... jakaś całkowita porażka jest z doborem supportu. Te dzieciaki sławnych rodziców to jakiś koszmar Budyniowa :Marysia Awaryjna, Marysia Sado-macho, bracia (z) Budki, synowie Woodoo itd. itd. i główna porażka na jutro - Patrycja M. To zbyt duża cena dla mnie nawet jak na koncert "boskiego" Lennego.
Kiedy Bogdan robił fotkę scenie na jakiej wystąpi jutro Patrycja M. (to jakby kopnąć w pupę kilka naprawdę rockowych składów w Polsce) - ja przysłuchiwałem się przewodniczce wycieczki obcokrajowców. Było o Kravitzu, było o koncertach jakie organizuje Kraków - ale ani słowa o Wiankach. Więc czy to jest promocja miejscowej specjalności jakimi mogą być tzw. Wianki w Krakowie, czy tylko wstydliwie skrywany dziki obyczaj, który tli się gdzieś w cieniu kolejnej Gwiady (czy raczej Gwiazd?! no bo nasza gwiazda jest pierwszej wielkości!). No ale rozumiem, że Krakowskie Biuro Festiwalowe nie ma specjalnego interesu wskrzeszać stare i niezbyt katolickie zwyczaje. No to po cholerę Wianki? Odpowiedź jest widoczna gołym okiem na okładce ostatniego Karnetu : Wianki to : "music experience" i wszystko jasne. I to będzie bez wątpienia wielkie "music experience".
A co do usprawnienia zarządzania kulturą w Krakowie to wszystko powinno być ozaczone symbolami, nazwami miesięcy i zgodnie z kolejnością : KBF/06/2 - ozaczałoby : imprezka nr 2 w czerwcu itd. itd. Jako produkt turystyczny to dużo łatwiejsze do wymówienia i przyswojenia przez zagranicznych turystów. Nie jakieś Wianki czy Zaduszki, tylko : " KBF/06/02 and KBF/11/01 - please!".
Jak długo jeszcze będziemy się cieszyli jak dzieci, że ten czy inny (swoją drogą : fajny gość) raczy u nas wystąpić podczas zwyczajowej trasy po Europie? Nie gra przecież za darmo i nie nagłaśnia go "Murzyn" z klubu RE . A więc znowu doczekamy się na : "dobrywiecoor Krakow" !

BALON

0 comments

Tak wygląda ten balon niezgody... faktycznie nie jest podobny do Sukiennic ani też nie stanowi koniecznego atrybutu stroju krakowskiego. Jest biały, lata i można o nim dyskutować do woli ! Bogdanowi się podobał i zrobił mu fotkę.
Wczoraj zagraliśmy koncert i było całkiem miło. Lubię takie chropowate, robocze brzmienie i dużo wolnych przestrzeni do grania. Nawet sporo sympatycznych ludzi przyszło i zapewne wielu także "znawców", więc krytyce nie będzie końca... Ważne, że użyłem poziomej harfy tscheng, który to instrument nie był na scenie od czasu Atmana ! W dobrym nastroju piliśmy herbatkę po pierwszej w nocy i to jest jedyny prawdziwy wyznacznik energetycznego poziomu koncertu. Nasza strefa autonomiczna całkiem dobrze funkcjonuje i sami jesteśmy zaskakiwani nowymi, hybrydowymi tworami jakie się z niej rodzą.

BALON NEOKOLONIALNY - FINAL CUT

0 comments

Obrodziło "komentsami" i dziękuje za nie. Balon jednak wzbudza emocje i jest nadęty maksymalnie... Blog ma to do siebie, że przenosi ulotne emocje mocno wbudowane w aktualne konteksty i dlatego na skargę, że "nic z tego nie rozumiem" - nic nie mogę poradzić.
Na zarzut, że ja pouczam (!) trochę się buntuję bo to ewidentnie "odwracanie kota ...." ale skoro tak to czujecie, to dla mnie tylko dowód, że jak "Kali poucza to dobrze ale jak Kalego pouczyć, to bardzo źle" i jak ktoś nie łapie, to niestety nie będę streszczał "W pustyni i w puszczy".
Okazuje się, że jednak chodzi o zasłanianie okien i zaglądanie do środka, co, zgadzam się całkowiecie, może być uciążliwe i irytujące. Ale... można też domagać się ciszy na Rynku Głównym w Krakowie od 22.00 ...
Istota sporu i mojej irytacji jakby gdzieś przepadła i ja z pewnością nie będę się pastwił nad gośćmi z Wielkiej Brytanii, którzy z gołymi tyłkami, rzygając, biegają po naszych ulicach... bo zniżyłbym się do opinii, że Polacy nałogowo żywią się łabędziami i złotymi karasiami złowionymi w prastarych parkach Zjednoczonego Królestwa. Niestety tak bywa, ale mimo to my gości w Krakowie nie bijemy - a w Irlandii moich rodaków biją już regularnie...i tylko dlatego, że są z Polski. Więc balon jest naprawdę nadęty i może nieco ciszej i nie sugerując, że z niedostępnych (nam, miejscowym) wyżyn kultury.
Nie zgadzam się, że gdybyśmy my mieli kolonie to robilibyśmy to samo ... bo to jest gdybanie. Polscy piłkarze też byliby mistrzami świata gdyby wygrali kilka spotkań...
Jeżeli ktoś nie rozumie tego wpisu to musi zapoznać się z : A - wpisem pt. Balon Neokolonialny i komentsami do niego i B - z archiwalnymi numerami Gazety Wyborczej w Krakowie i tekstami, apelami i dyskusją na temat tego, że balon turystyczny godzi w poczucie smaku i niszczy prastary feeling naszego miasta, co nam objawiono w dość arogancki sposób.
Na tym chciałbym zakończyć dyskusje na temat balonu ale z pewnością do sztuczek "wyżej cywilizowanych" nacji jeszcze nie raz powrócimy...
ban nha mat pho ha noi bán nhà mặt phố hà nội