ZADZIWIENIA


W ostatniej relacji z (krótkiego) pobytu w Stolicy Tatr użyłem słowa "kuriozalny" na moje wrażenia z Zakopanego. Po namyśle i kilku ostatnich zadziwieniach - o czym za chwile - skłaniam się raczej do określenia "groteskowy", które bardziej pasuje do tego co spotykam. Wczoraj, dla ilustracji moich wrażeń, natknąłem się na kanale Religia TV (sygnowanym logo ryby ? ale dlaczego?) z obszernymi relacjami z występu tancerek prezentujących w interesujący sposób ; taniec brzucha! Po tancerkach pokazała się pani pochodzenia tatarskiego i obiecała, że przy każdym święcie kultury polskich Tatarów będzie promowała Katolików i Prawosławnych. To bardzo ładne!?
Kliknąłem na TV Kultura i tam zobaczyłem wzmagania Maxa Cegielskiego (Max - szczerze współczuję !) z jakimiś działaczami "od kultury i sztuki", którzy przygotowują się do Kongresu w Toruniu. Celem Kongresu jest zainteresowanie polityków życiem i potrzebami artystów. Pomijając przerażająca wizję, w której politycy zaczynają interesować się artystami ! to przewijał się w dyskusji niepokój co do pytania/odpowiedzi : "kto jest twórcą" i żal za weryfikacjami, klasyfikacją zawodową itp. pomysłami tak pięknie działającymi w dolnej kredzie socjalizmu z ludzką twarzą. Padły zarzuty, że każdy sobie coś tworzy i pokazuje w tym diabelskim internecie, a twórcy prawdziwi (czyli z weryfikacjami z 1969 roku), którzy uczyli się po 5-6 lat aby zdobyć dyplom (albo znali pana sekretarza Zdzicha) mają taki sam guzik z tego jak ci nieprawdziwi. A powinno być inaczej - dyplom, weryfikacja przed komisją, nadanie statusu przez Ministra Kultury, nadanie orderu przez Prezydenta RP i basta! Max Cegielski robił co mógł (ale nie mógł zbyt wiele jako rozwichrzony "młodzieniaszek" przy jastrzębiach polskiej sztuki) ale nie poważył się na pytanie : a co z tymi co studiowali 6 lat w Akademii "Takiej czy Innej ale Bardzo w Budyniowie Słynnej" i nic dalej nie potrafią? Co z takimi - dać weryfikację za czytanie nut i upór lub za rozpoznawanie firmy Talens? Sięgnąłem po swoje zasoby archiwalne i ukazała mi się okładka LP pt. "na kosmodromie" grupy organowej krzysztofa sadowskiego (pisownia z okładki ) wydana przez Pronit i sprzedawana za 65 zł - nagrana w świetnym składzie : Liliana Urbańska, Włodzimierz Nahorny.... ale kiedy to było? Czapki z głów przed "kosmodromem ... " (bo co z tego , że raczej chodziło o Bajkonur...) ale Szanowny Panie Krzysztofie : rakieta już dawno wystartowała i obleciała kule ziemską tysiące razy... Wystarczy zacytować z opisu płyty : " Tytułowy utwór tej płyty to 20-minutowa suita poświęcona Ziemi i Kosmosowi. Składa się z sześciu części - każda właściwie bez początku i końca ..." i dalej ; " improwizacje Nahornego obrazują absurdalność i - jakże często - bezcelowość naszych dążeń do ucieczki w Kosmos..." i dalej, inne i jakże ważne słowa samego Mistrza : " dźwiękową ilustracją Kosmosu są także moje improwizacje". I tacy goście będą egzaminować na weryfikacje młodych artystów, którzy panoszą się po necie gdyż wiedzą o bezcelowości ucieczki w kosmos? Ciekawe czy to przypadek, że taki kongres jest organizowany w Toruniu?
Wyszedłem się trochę przewietrzyć i zagubić w groźnym mieście, poczuć smak wyobcowania na ulicach globalnej wioski i co widzę? Zamiast zniewalającego globalizmu widzę dowód na ekspansję Budyniowa. Nie dość, że nikt się nie zabiera za kulturowy budyń, to jeszcze pojawia się idea pławienia się i twórczych zapasów w jego softowych odmianach. Oczom nie wierzyłem i pierwszą myślą było, że to anons nowego programu z udziałem rodzimych polityków z Samoobrony - po uchwaleniu parytetu, lub może nowy, zajebisty dział w TV Kultura, ale nie.... to kultura Budyniowa w czystej postaci!
Wróciłem do domu i z nadzieją na kulture wysoką (po weryfikacjach) otwarłem publiczną tv i tam widzę i słyszę jakiś bełkot zupełny i do tego filmowany na tratwach w przełomie Dunajca w Pieninach. Ale nie, to jednak była kultura wysoka : "filozofia góralska" w plenerze czyli inna , wyższa - rzecz jasna - forma zapasów w budyniu...

0 comments:

Post a Comment

ban nha mat pho ha noi bán nhà mặt phố hà nội